piątek, 22 lipca 2011

Folia na drzwiach, czyli znowu o inżynierii oprogramowania

Przyszedł zatem czas na refleksje dotyczące trzeciego tygodnia praktyk. Tytuł jest nieprzypadkowy, gdyż z okazji wakacji budynek, w którym stacjonujemy, został poddany diabelskiemu zjawisku zwanego remontem. Oczywiście, nie cały budynek – jedynie jedno piętro, a konkretnie to, na którym się znajdujemy. Tak po prostu, aby było wesoło. Oprócz cudownego dźwięku wwiercającej się w sąsiednią ścianę wiertarki oraz wszechobecnego brudu (który potem nanosimy do naszego pokoju), pewnego dnia po przyjściu do pracy ujrzałem nasze zafoliowane drzwi i stojącego nieopodal robotnika komunikującego, iż dzisiaj niestety będą gipsować i na razie do pokoju nie wejdziemy. Jak się okazało, po południu już można było wejść, jednak cały dzień przesiedziałem u innej grupy w pokoju (dziękuję za gościnę), oddając się tak zwanemu researchowi, czyli badaniu czeluści Internetu w poszukiwaniu “ctheghoś”. Żeby nie było nieporozumień – nie mam pretensji do nikogo. Robotnicy wykonują swoją pracę, a budynki uczelniane (czy szkolne) zwykle remontuje się w okresie wakacyjnym. Szkoda tylko, że musimy w tym uczestniczyć.

Im dalej w las z praktykami, tym lżej się je znosi. Może dlatego, że jest coraz poważniejsza praca nad inżynierką i człowiekowi po jakimś czasie kończą się pomysły, a jak się kończą pomysły, to przychodzą inne dziwne rzeczy do głowy, a jak przychodzą inne dziwne rzeczy do głowy, to zwykle kończy się to dyskusjami o pokładełku Kiryśnika (swoją drogą polecam akwarystom, bardzo wdzięczne i sympatyczne rybki, szczególnie jak przez szybę zobaczą jadłopodawcę) czy eksplorowaniu Youtube. A problemów jest niestety sporo, gdyż – jak już wspominałem – wymyślamy pewien(ne) algorytm(y), który(e) ma(ją) yntelygnetnie rozpoznawać pewne wzorce. Sporo się przy tym nauczymy, ale też sporo pomarudzimy i się “podepresjonujemy”. Taki urok pracy.

Najważniejszą zmianą związaną z inżynierią oprogramowania w tym tygodniu stały się codzienne stand-up meetings, czyli spotkania informacyjne na stojąco, które zaproponowałem wprowadzić, abyśmy mieli jeszcze lepszy przepływ informacji. Dwie osoby z naszej czwórki zajmują się jednym zagadnieniem, a dwie pozostałe – tym drugim. Jedna dwójka niewiele wie o postępach drugiej dwójki, zatem 5-minutowe rozmowy o tym, co zrobiliśmy i co zamierzamy robić powinny być przydatne, aby mieć ogólny obraz sytuacji (lub stanu globalnego – jak kto woli, co dla kogo mądrzej brzmi). Dzięki takim spotkaniom okazało się zresztą, że niektórzy szli ze swoim zagadnieniem w nieco innym kierunku – przy mniejszej integracji z resztą systemu – a problem pojawił się dosyć wcześnie, dzięki czemu można jeszcze raz przedyskutować założenia i pomyśleć nad rozwiązaniem. Oprócz tego pojawili się również nasi opiekunowie (pozdrawiamy) i spotkanie, na którym przedyskutowano pewne kwestie sporne. W przyszłym tygodniu też takie się odbędzie – tego typu obrady są o tyle potrzebne, że opiekunowie dysponują dużo większą wiedzą i rozeznaniem, zatem zawsze służą radą i nas nakierowują, jeśli zboczymy z trasy. Przy okazji jest też zawsze dużo humoru, a to zawsze się przyda – naprawdę lepiej się pracuje, jeżeli dobrze się wszyscy bawią.

W najbliższym czasie czeka nas także zmierzenie się z innym problemem logistycznym – do naszego pokoju wprowadza się druga grupa “inżynierkowa”, w efekcie czego w pomieszczeniu zrobi się ciut ciaśniej i nieco więcej zamieszania, bowiem dojdzie kolejne biurko i komputery. Zobaczymy jak to będzie – prawdopodobnie będziemy się wymieniać składem w pokoju, bo przepływ informacji jednej grupy może przeszkadzać przepływowi drugiej, a rozmowy przez ciche komunikatory internetowe nie będą aż tak efektywne (za to będą skutecznie rozpraszać).

Dzisiaj krótko, ale chciałem napisać w końcu coś luźniejszego. Troszkę nie czuję tych wakacji, ale chyba nie jestem w tym odosobniony. Za to niezmiernie usatysfakcjonowany, nawet, kiedy nie wychodzi.

Pozdrawiam i dziękuję - SceNtriC

0 komentarze: