Przez ostatnie parę miesięcy zadręczałem Was informacjami o tym, jak chowa się nasz robot i co mu nowego zepsuliśmy. W ostatnich dwóch tygodniach odbyły się dwa ważne wydarzenia związane z naszą Krysią (jak nazwaliśmy pojazd) – wyjazd do Gorzowa i oddanie go prowadzącemu.
Zacznijmy może od wyjazdu do Gorzowa. Naszym przeznaczeniem (9 osób udało się w podróż) było zaprezentowanie w tym mieście w średniej szkole (II Liceum Ogólnokształcące im. Marii Curie-Skłodowskiej [o ile się nie pomyliłem, jak tak, to przepraszam]) tego, Co-Robią-Studenci-Informatyki-Na-Zajęciach, ale zwłaszcza chodziło o promocję Politechniki Poznańskiej, Wydziału Informatyki (będzie nowa strona, bo to nowy odłam Wydziału Infomatyki i Zarządzania) oraz Polskiego Towarzystwa Informatycznego (a zwłaszcza gorzowskiej części, której przewodniczy nasz prowadzący laboratoria, dr. inż. Rafał Klaus (pozdrawiam). Na miejscu okazało się, że powierzono nam bardzo przestronną salę (najlepszą logistycznie salę informatyczną, z jaką spotkałem się w jakiejkolwiek szkole), rzutnik, komputer, a za godzinę nadejść miało około 40 uczniów. Jak się okazało, było ich 48, co osobiście wprawiło mnie w lekkie przerażenie, gdyż nie jestem osobą lubiącą cokolwiek prezentować, a tym bardziej przed większą ilością osób niż jedna (właściwie ta jedna też zawsze przyprawia mnie o zawstydzenie). Nie było jednak tak źle – podzieliliśmy się na role, niektórzy mówili o uczelni, inni o mechanice, elektronice, programowaniu (ciekawe kto o tym mówił, nieprawdaż?), a po prezentacji robota wszyscy byli w ekstazie – widzowie, że zobaczyli coś ciekawego, a my, że pojazd zadziałał za pierwszym
razem. W międzyczasie niektórzy próbowali tykać robota i samodzielnie się nim bawić, także mieliśmy lekki strach w oczach (za dwa dni pojazd miał trafić do Pniew na podobną prezentację). Następnie przyszedł czas na pytania i w sumie – a nieczęsto to mówię – było całkiem sympatycznie, mogliśmy poopowiadać nieco o samym kierunku i zdążyć uspokoić młodzież, iż nie trzeba od razu być mistrzem całek, żeby przyjść do nas. Niestety, sama podróż tam była troszkę długa jak dla mnie (dopisek – dla mnie każda podróż trwająca więcej niż 10 minut jest długa). Kierowca samochodu znalazł jednak dla mnie zajęcie – bawiłem się nowinką techniczną (dla mnie), a mianowicie elektrycznie otwieranymi szybami. Zaiste, nie zabierajcie mnie do swojego samochodu, jeśli macie takie szyby, bo na pewno będę się bawił. Dziękuję i pozdrawiam wszystkich za udział i zainteresowanie (w poniższym filmiku właściwa jazda robota zaczyna się od 3:45 - swoją drogą ciekawe czy wychwycicie moją zakazaną twarz [wbrew pozorom nie jest to osoba, która na filmiku najczęściej siedzi przy komputerze]).
A co właściwie zmieniło się w naszym robocie od ostatniego razu? Otóż, wreszcie Krysia stała się autonomiczna – nie potrzebuje kabla ani komputera, tylko dzięki specjalnemu układowi może sama sobie jeździć po trasie. Tym specjalnym układem (przepraszam – Specjalnym Układem) jest mikrokontroler ATMega8L, który odpowiednio zaprogramowaliśmy i dzięki temu większa maszyna już nie jest potrzebna (choć sam kod był pisany, kompilowany i wgrywany za pomocą aplikacji WinAVR). Program
ma około 40-50 linijek i opiera się na tym, że czujniki są podłączone do dwóch wejść przerwań zewnętrznych (INT0 oraz INT1), a następnie dowolna zmiana stanu logicznego na którymkolwiek sensorze wywołuje przerwanie, które decyduje o tym, czy dany silnik pracuje czy nie. Bardzo proste i szybkie – jeżeli ktoś będzie zainteresowany, mogę nieco więcej opisać, ale musicie mi dać znać, chociażby w komentarzach.
Cóż, tak się kończy historia naszego robota. Czy będę miło wspominał projekt? Na pewno pozwolił poznać smak pracy zespołowej (niezdalnej) z podziałem obowiązków, dotrzymywania terminów, wydzierania się na współtowarzyszy oraz trochę aspektów związanych z programowaniem niskopoziomowym. Jednak nie ukrywam, że ten robot kosztował mnie (nie wiem jak innych) dużo stresu i wiele siwych włosów na głowie (te, które jeszcze nie wypadają). Jakoś jednak wolę gry. Choć sesja tak szybko nie da o sobie zapomnieć, więc z BG2 nici…
Pozdrawiam i dziękuję - SceNtriC
5 komentarze:
ha, nie dość, że zakazaną twarz wychwyciłem to jeszcze znalazłem błąd w linku do strony wydziału informatyki :)
"Bardzo proste i szybkie – jeżeli ktoś będzie zainteresowany, mogę nieco więcej opisać, ale musicie mi dać znać, chociażby w komentarzach."
Na pewno będziemy zainteresowani, szczególnie za niecały rok ;) Jak masz czas i chęci to myślę, że z pewnością nie tylko ja bym to z chęcią przeczytał.
Racja, potem poprawię ten link, dzięki za zwrócenie uwagi.
W porządku, po sesji postaram się opisać nieco rzeczy związanych z programowaniem na niskim poziomie w taki sposób, aby można było zmusić urządzonko do kierowania się w wyznaczonym kierunku (i to bez nawoływania "taś taś"). Chciałbym tylko wiedzieć, co by Ciebie (Was) interesowało - jak to wygląda od strony kodu czy ogólna filozofia tworzenia tego typu oprogramowania?
Pozdrawiam
Dla mnie i jedno i drugie wydaje się ciekawe, jeżeli jednak miałbym wybierać to pewnie zdecydowałbym się na ogólną filozofię tworzenia takiego oprogramowania.
Oczywiście najlepiej będzie jak napiszesz o tym co Twoim zdaniem jest ciekawsze i o czym masz ochotę pisać.
Fajny filmik
Dzięki, aczkolwiek zapomniałem napisać, że autorem filmu jest Tomek Bartoszewski z mojej grupy (pozdrawiam).
Trochę mało na nim widać robota, ale najważniejsze (przejazd) zostało zamieszczone.
Podobnie jak zabawa ze stacją dyskietek.
Pozdrawiam
Prześlij komentarz